2026 r.
24 sierpnia wieczorem lecimy razem z moją mamą z lotniska Chopina w Warszawie do Katanii na Sycylii. Na miejscu jesteśmy przed północą, więc udaje nam się jeszcze zdążyć na autobus miejski do centrum (4 e/os.). Wysiadamy przy głównym dworcu kolejowym i idziemy pieszo do naszego noclegu, Casy Giuseppe. Po drodze widzimy nieciekawych typków, panie lekkich obyczajów i wybitą szybę w samochodzie. Okolica przypomina trochę Liban:)
Następnego dnia po śniadaniu zostawiamy bagaże i idziemy zwiedzać Katanię, drugie co do wielkości miasto Sycylii. Najpierw ciekawy plac z budynkiem opery Massimo Bellini Theater, potem Piazza Università i deptak Via Etnea prowadzący do Piazza del Duomo. To centralny plac miasta z zabytkowymi pałacami i bazyliką św. Agaty, której budowa zaczęła się w XI w. W środku oglądamy m.in. nagrobek kompozytowa Vincenzo Belliniego. Obok katedry jest ciekawy kościół św. Agaty i fontanna dell’Elefante z 1736 r. z egipskim obeliskiem i z czarnym słoniem, który ma chronić mieszkańców przed erupcjami pobliskiej Etny (ostatnia była tydzień przed naszym przylotem, następna zaraz po). W pobliżu jest też kolejna fontanna – dell’Amenano – pod którą przepływa podziemna rzeka Amenano. Kolejną atrakcją jest targ rybny La Pescheria z XIX w. Potem wracamy deptakiem na północ, gdzie oglądamy ruiny rzymskiego amfiteatru. Następnie wracamy po bagaże i jedziemy autobusem na lotnisko, gdzie znajduje się nasza wypożyczalnia samochodów Rent Smart 24. Dostajemy prawie nowego Jeepa Avengera, którym jedziemy najpierw na zakupy do centrum handlowego Porte di Catania, a potem do naszego kolejnego noclegu, Villi Rosyiano, która zlokalizowana jest w podkatańskim miasteczku Misterbianco. Miejscówka jest super – mamy salon z aneksem, dwie sypialnie i basen, w którym moczymy się do późnego i wieczora.
Rano znów wskakujemy do basenu, żeby przeczekać największe upały (w pewnym momencie jest 47ºC!), a potem jedziemy do Taorminy, najbardziej znanego kurortu na wyspie. Po przejechaniu wielu serpentyn zostawiamy samochód na parkingu Porta Catania (15e) i idziemy zwiedzać. Na deptaku Corso Umberto jest tak jakby luksusowo;) – pełno markowych sklepów i elegancko ubranych spacerowiczów. Na szczęście samo położone tarasowo na zboczu góry miasto ma inne atrakcje – labirynt wąskich uliczek, Piazza Duomo z katedrą Św. Mikołaja z XIII w., Piazza IX Aprile z super widokiem na zatokę, ciekawy park Villa Comunale, gdzie można trochę odsapnąć w cieniu, Palazzo Corvaja z XIV w. czy pobliski kościół św. Katarzyny. No i przede wszystkim bardzo dobrze zachowany grecki amfiteatr, z którego jest świetny widok na morze i Etnę.
Po zjedzeniu lodów przeparkowujemy samochód nad zatokę, gdzie odwiedzamy jeszcze słynną wysepkę Isola Bella, która w czasie odpływu połączona jest z lądem wąską groblą. Późnym wieczorem docieramy do domu.
Następnego dnia robimy sobie reset – nad basenem i na plaży Spiaggia di San Marco di Calatabiano, gdzie docieramy obserwując dymiącą Etnę. Niestety w okolicy widzimy też kilka pożarów, wywołanych przez ogromne upały.
Nasz kolejny cel to Syrakuzy, dawna grecka kolonia, gdzie urodził się Archimedes. Zostawiamy samochód na darmowym parkingu pod sklepem Maxistore Deco, a zwiedzanie zaczynamy od... zjedzenia pizzy w spoko knajpce Ortigia Island:) Potem idziemy właśnie na tę wyspę Ortigia, gdzie oglądamy Świątynię Apolla, fontannę Diany, labirynt wąskich uliczek, Piazza Duomo z VII-w. katedrą i starożytne źródło rzeki Aretuzy, w którym rośnie papirus. Na koniec planujemy się wykąpać na małej miejskiej plaży, ale jest bardzo zatłoczona, więc wracamy do domu.
Następnego dnia jedziemy na drugi koniec wyspy, do Palermo, które jest stolicą i największym miastem Sycylii. Zostawiamy samochód na parkingu przy dworcu głównym i idziemy przez imigrancką dzielnicę do centrum. Oglądamy ciekawe eklektyczne kościoły San Cataldo i Santa Maria dell’Ammiraglio z XII w., fontannę Pretoria i słynne skrzyżowanie Quattro Canti z czterema pięknie zdobionymi pałacami. Potem odwiedzamy memoriał „No mafia” stworzony ku pamięci ofiar tej słynnej sycylijskiej organizacji. Nasz kolejny cel to ogromna katedra z XI w., która jest mieszanką przeróżnych stylów architektonicznych. Robi na nas ogromne wrażenie. Na koniec zwiedzania idziemy na miejscowy targ, gdzie w jednej z knajpek jemy obowiązkowe spaghetti, skąd wracamy do samochodu.
Jest jeszcze dość wcześnie, więc postanawiamy pojechać do Cefalu, zabytkowego miasta położonego godzinę drogi od Palermo. Jest super usytuowane, tuż u stóp wielkiej skały (widzimy na niej kozicę!). Parkujemy w pobliżu dworca kolejowego i oglądamy Piazza del Duomo z katedrą z XII w., deptak Via Carlo Ortolani di Bordonaro, mury obronne, gdzie trafiamy akurat na zachód słońca, starożytną pralnię i bardzo ładną piaszczystą plażą. Na koniec zjadamy lokalny przysmak, rurki cannolo nadziane kremem z sera ricotta, i wracamy do domu.
Kolejnego dnia znów chillujemy nad basenem i na plaży Spiaggia Marina di Cottone z widokiem na Etnę. Co ciekawe, morze jest tu wyraźnie zimniejsze, bo spływa do niego lodowata rzeka ze zboczy wulkanu.
31 sierpnia rano oddajemy samochód w wypożyczalni i odlatujemy z lotniska w Katanii, tym razem do Modlina, skąd autobusem, pociągiem i metrem wracamy do domu. Sycylia nam się bardzo podobała – nie zastaliśmy tam takiego chaosu i brudu, o jakim słyszeliśmy przed wyjazdem. Wyspa ma (jak całe Włochy) wszystko co trzeba – morze, góry, niesamowite zabytki, super kuchnię i wyluzowanych mieszkańców. Nie zdążyliśmy zwiedzić wszystkiego, więc może jeszcze tam wrócimy:)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz